Fotocyborg, czy cyberfoto?
Zastąpienie w aparacie fotograficznym światłoczułej kliszy elektroniczną matrycą otworzyła zupełnie nowe drogi dla rozwoju fotografii. Systematyczny wzrost mocy obliczeniowej komputerów, miniaturyzacja urządzeń, powszechny dostęp do globalnej sieci internetowej… To wszystko sprawia, że fotografia z dnia na dzień coraz bardziej przestaje przypominać wynalazki Daguerre’a i Talbota.
Jednym z najciekawszych kierunków nowych zastosowań współczesnej technologii fotograficznej – jest szeroko pojęta medycyna. Doskonałej jakości obiektywy jeszcze w pierwszej połowie XX wieku pozwoliły prowadzić badania mikroskopowe organizmów na niespotykaną dotąd skalę. Dzisiejsze połączenie optyki z elektroniką i informatyką sprawia, że chirurg nawet nie musi znajdować się w tej samej sali, co jego pacjent. Jesteśmy świadkami niewyobrażalnych zmian cywilizacyjnych, przy których skandalizujące sesje Helmuta Newtona to pikuś. A to przecież dopiero początek. To co nas czeka – jest w równym stopniu fascynujące i przerażające.
Rob Spence stracił prawe oko mając zaledwie 13 lat. Stało się to, gdy razem z ojcem odwiedził swojego dziadka w Irlandii. Niewinna zabawa w strzelanie skończyła się tragicznie. Stosowane wówczas protezy gałek ocznych nie pełniły w zasadzie żadnych funkcji oprócz typowo estetycznych. Dziś Spence podczas rozmowy spogląda prosto w oczy interlokutora. Tyle tylko, że w jego prawym oczodole mruga czerwone światełko…
Prace nad skonstruowaniem bionicznego oka trwają od wielu lat. Naukowcom niemal się to udało. Oczywiście nie byłoby to możliwe, gdyby nie osiągnięcia z dziedziny fotografii. Jednak Spence przekroczył barierę o której często boimy się rozmawiać. Jego proteza bowiem nie służy wcale polepszeniu jakości życia. Elektroniczne oko nie ma na celu przywrócenia wzroku. Wbudowana weń kamera jest częścią artystycznego projektu, podczas którego powstaje film kręcony z wyjątkowej perspektywy.
Rob korzystając z kamery w sztucznej gałce ocznej może zrobić zdjęcie fototapety, nagrać mecz Manchesteru United, albo… zwyczajnie przestraszyć rabusia „mrugając” do niego czerwoną diodą. Nie to jest jednak kontrowersyjne, ale sam fakt połączenia elektroniki z ludzkim organizmem w celu innym niż leczniczy.
Kto wie zatem, jak będzie wyglądać przyszłość fotografii? Być może dobrze znane nam wszystkim aparaty odejdą do lamusa. Ich miejsce zajmą soczewki kontaktowe z kamerami, albo wręcz bioniczne protezy oczu – tak, jak to się dzieje w przypadku Roba Spence’a. Być może tracąc wzrok nie będziemy musieli zakładać okularów – wystarczy aktualizacja oprogramowania. Łatwo wyobrazić sobie scenariusz, w którym podczas wycieczki widząc ładny pejzaż wydajemy myślą polecenie oku, a już po chwili fototapeta 3d ląduję na ścianie naszej sypialni, na drugim końcu świata..
Fotografia – podobnie jak elektronika – daje futurologom olbrzymie pole do popisu. Pytanie tylko – czy powinniśmy się z tego powodu cieszyć, czy raczej bać?